
Co ma wspólnego święto Pesach z Pieśnią nad Pieśniami
Bella Szwarcman-Czarnota
Święto Pesach (od hebr. pasach – ominąć) obchodzi się dla upamiętnienia wyzwolenia Żydów z niewoli egipskiej opisanego w Księdze Wyjścia. Święto – trwające siedem dni w Izraelu, a osiem dni w diasporze – nazywane też bywa Chag ha-Macot (Święto Przaśników). Historię wyjścia z Egiptu opowiada się i wspomina corocznie podczas uroczystej wieczerzy, zwanej seder (porządek). Odbywa się ona bowiem według ściśle określonego rytuału, opisanego w Hagadzie – księdze odczytywanej podczas wieczerzy. Zanim jednak zasiądzie się do stołu, przez wiele dni w domach żydowskich odbywa się sprzątanie, mające na celu pozbycie się resztek chamecu (potraw mogących ulec zakwaszeniu), czyli wszelkich kasz, ryżu, roślin strączkowych, napojów alkoholowych ze sfermentowanego ziarna czy okruchów chleba.
Powiada się, że w nadchodzącym właśnie święcie Pesach ważny jest przede wszystkim aspekt podążania ku wolności, oswobodzenia się z ucisku. Mamy przy tym poczuć się tak jak nasi przodkowie uciekający z niewoli egipskiej do ziemi Kanaan – chodzi o nasze wyzwolenie, o nasze pożegnanie z dotychczasowym życiem, to prawda, że dobrze znanym, ale niosącym niebezpieczeństwa, z których rutyna jest chyba najmniejszym.
Nie jest to łatwa droga. Warto więc uprzytomnić sobie, że hebrajska nazwa Egiptu Micraim oznacza wąskie miejsce. Komentatorzy powiadają, że Wyjście można i należy porównać do narodzin, trudu wydostawania się na świat. W słowie Micraim bowiem zawarte jest również znaczeniowo cierpienie, ten trud jest bolesny. A chodzi nie tylko o drogę ku wolności, ale też o formowanie się narodu. Właśnie w tej drodze i dzięki odrzuceniu zniewolenia powstał naród. Nie jest więc może istotne, skąd i dokąd zmierzamy, ale samo wspólne przebycie drogi, wspólne doświadczanie, najpierw opresji, a potem wędrówki.
Dwa są elementy, bez których święto to miałoby sens tylko jako powtarzanie rytuału.
Po pierwsze, aspekt dydaktyczny. W pierwszy wieczór święta (a w diasporze również w drugi) przystępuje się do sederu. Wszyscy biesiadnicy siedzą wygodnie, opierając się na poduszkach, jak przystało na ludzi, którzy nie są niewolnikami. Czyta się na głos Hagadę – opowieść o wyjściu z Egiptu, a uczestniczą w tym wszyscy obecni, łącznie z dziećmi.
Podczas sederu zresztą nie tylko się czyta, ale też śpiewa i zadaje pytania. Im więcej pytań, tym więcej pada odpowiedzi, a wówczas – jak powiedziane jest w Hagadzie – „rozwodzimy się”, czyli przedłużamy opowieść o wyjściu z Egiptu, a im bardziej się „rozwodzimy”, tym lepiej, bo więcej się dowiadujemy. Kolejne odpowiedzi i rozważania przybliżają zrozumienie istoty święta. To jest cel dydaktyczny, zgodnie z nakazem: „I oznajmisz synowi/dzieciom twym w tymże dniu tymi słowy”.
Każde dziecko i każdy dorosły uczestnik sederu w każdym pokoleniu ma się poczuć tak, jakby to on osobiście został wyzwolony z niewoli egipskiej, a zarazem ma o niej pamiętać – tak, jakby on był niewolnikiem w Egipcie za czasów faraona. Jest to wielka lekcja empatii, a poprzez nią solidarności i umacniania więzi międzypokoleniowej.
Po drugie, istnieje zwyczaj studiowania podczas święta Pesach – przypadający w różnych społecznościach na różne dni tego ośmiodniowego święta – Pieśni nad Pieśniami. Na pierwszy rzut oka jest to hymn o miłości, o przebywaniu w obecności ukochanej osoby i radowaniu się jej bliskością. Jednak istnieje tradycja interpretacyjna, w myśl której jest to księga o miłości Boga, a wedle tradycji żydowskiej – do ludu Izraela.
Dlaczego mamy ją czytać właśnie w Pesach? W literaturze midraszowej i komentarzach rabinicznych podaje się rozmaite powody. Od drobnych, lecz wymownych, do niezwykle istotnych i konstytutywnych dla ducha tego święta.
Na przykład Miszna Berura 17 (Mishna Berura 17) odnotowuje, że kochanek (hebr. dod) porównuje ukochaną do konia w zaprzęgu faraona: „Przyrównam ciebie, moja przyjaciółko, do klaczy w wozach faraona” (1,9), co można uznać za aluzję do Wyjścia z Egiptu. Inni twierdzą, że cztery poematy zawarte w Pieśni nad Pieśniami dotyczą czterech etapów zbawienia, a do tego zmierzają również wydarzenia związane z Wyjściem. Jeszcze inni (Ocar Dinim u-Minhagim, s. 4) podkreślają, że Pieśń nad Pieśniami opowiada o budzącej się do życia przyrodzie, a Pesach jest określane jako Święto Wiosny: „Bo oto minęła zima, skończyły się deszcze, ustały. Kwiatki ukazują się na ziemi, czas śpiewu nastał i gruchanie synogarlicy słychać w naszej ziemi” (2,12).
Gaon z Wilna w swoim komentarzu do Pieśni nad Pieśniami, a konkretnie do 2,8, precyzuje, że jest to aluzja do nadejścia Mesjasza, a ten właśnie proces przybywania zaczyna się wraz z Wyjściem.
Współczesny komentator – rabin Jonathan Sacks – powiada, że przesłanie Pieśni nad Pieśniami jest takie samo: to historia miłości, w której wiara zrodzona z miłości bierze górę nad racjonalnym rozumowaniem. Bóg wzywa swój lud do opuszczenia Egiptu, podobnie jak kochanek czyni w pieśni: „Wstań, moja przyjaciółko, moja piękna! Chodź!” (2,10), ona też nawołuje: „Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy!” (1,4). I potem: „Kim jest ta, która idzie od stepu, oparta na swoim miłym?” (8,5).
Tak więc tą trudną drogą – drogą ku wolności, ku odnalezieniu tożsamości – łatwiej jest podążać, ufając Temu, kto kocha, opierając się na Jego ramieniu.
Na zdjęciu: Maca (maco szmuro) spożywana podczas paschalnego sederu (źródło: Wikipedia)
Powiada się, że w nadchodzącym właśnie święcie Pesach ważny jest przede wszystkim aspekt podążania ku wolności, oswobodzenia się z ucisku. Mamy przy tym poczuć się tak jak nasi przodkowie uciekający z niewoli egipskiej do ziemi Kanaan – chodzi o nasze wyzwolenie, o nasze pożegnanie z dotychczasowym życiem, to prawda, że dobrze znanym, ale niosącym niebezpieczeństwa, z których rutyna jest chyba najmniejszym.
Nie jest to łatwa droga. Warto więc uprzytomnić sobie, że hebrajska nazwa Egiptu Micraim oznacza wąskie miejsce. Komentatorzy powiadają, że Wyjście można i należy porównać do narodzin, trudu wydostawania się na świat. W słowie Micraim bowiem zawarte jest również znaczeniowo cierpienie, ten trud jest bolesny. A chodzi nie tylko o drogę ku wolności, ale też o formowanie się narodu. Właśnie w tej drodze i dzięki odrzuceniu zniewolenia powstał naród. Nie jest więc może istotne, skąd i dokąd zmierzamy, ale samo wspólne przebycie drogi, wspólne doświadczanie, najpierw opresji, a potem wędrówki.
Dwa są elementy, bez których święto to miałoby sens tylko jako powtarzanie rytuału.
Po pierwsze, aspekt dydaktyczny. W pierwszy wieczór święta (a w diasporze również w drugi) przystępuje się do sederu. Wszyscy biesiadnicy siedzą wygodnie, opierając się na poduszkach, jak przystało na ludzi, którzy nie są niewolnikami. Czyta się na głos Hagadę – opowieść o wyjściu z Egiptu, a uczestniczą w tym wszyscy obecni, łącznie z dziećmi.
Podczas sederu zresztą nie tylko się czyta, ale też śpiewa i zadaje pytania. Im więcej pytań, tym więcej pada odpowiedzi, a wówczas – jak powiedziane jest w Hagadzie – „rozwodzimy się”, czyli przedłużamy opowieść o wyjściu z Egiptu, a im bardziej się „rozwodzimy”, tym lepiej, bo więcej się dowiadujemy. Kolejne odpowiedzi i rozważania przybliżają zrozumienie istoty święta. To jest cel dydaktyczny, zgodnie z nakazem: „I oznajmisz synowi/dzieciom twym w tymże dniu tymi słowy”.
Każde dziecko i każdy dorosły uczestnik sederu w każdym pokoleniu ma się poczuć tak, jakby to on osobiście został wyzwolony z niewoli egipskiej, a zarazem ma o niej pamiętać – tak, jakby on był niewolnikiem w Egipcie za czasów faraona. Jest to wielka lekcja empatii, a poprzez nią solidarności i umacniania więzi międzypokoleniowej.
Po drugie, istnieje zwyczaj studiowania podczas święta Pesach – przypadający w różnych społecznościach na różne dni tego ośmiodniowego święta – Pieśni nad Pieśniami. Na pierwszy rzut oka jest to hymn o miłości, o przebywaniu w obecności ukochanej osoby i radowaniu się jej bliskością. Jednak istnieje tradycja interpretacyjna, w myśl której jest to księga o miłości Boga, a wedle tradycji żydowskiej – do ludu Izraela.
Dlaczego mamy ją czytać właśnie w Pesach? W literaturze midraszowej i komentarzach rabinicznych podaje się rozmaite powody. Od drobnych, lecz wymownych, do niezwykle istotnych i konstytutywnych dla ducha tego święta.
Na przykład Miszna Berura 17 (Mishna Berura 17) odnotowuje, że kochanek (hebr. dod) porównuje ukochaną do konia w zaprzęgu faraona: „Przyrównam ciebie, moja przyjaciółko, do klaczy w wozach faraona” (1,9), co można uznać za aluzję do Wyjścia z Egiptu. Inni twierdzą, że cztery poematy zawarte w Pieśni nad Pieśniami dotyczą czterech etapów zbawienia, a do tego zmierzają również wydarzenia związane z Wyjściem. Jeszcze inni (Ocar Dinim u-Minhagim, s. 4) podkreślają, że Pieśń nad Pieśniami opowiada o budzącej się do życia przyrodzie, a Pesach jest określane jako Święto Wiosny: „Bo oto minęła zima, skończyły się deszcze, ustały. Kwiatki ukazują się na ziemi, czas śpiewu nastał i gruchanie synogarlicy słychać w naszej ziemi” (2,12).
Gaon z Wilna w swoim komentarzu do Pieśni nad Pieśniami, a konkretnie do 2,8, precyzuje, że jest to aluzja do nadejścia Mesjasza, a ten właśnie proces przybywania zaczyna się wraz z Wyjściem.
Współczesny komentator – rabin Jonathan Sacks – powiada, że przesłanie Pieśni nad Pieśniami jest takie samo: to historia miłości, w której wiara zrodzona z miłości bierze górę nad racjonalnym rozumowaniem. Bóg wzywa swój lud do opuszczenia Egiptu, podobnie jak kochanek czyni w pieśni: „Wstań, moja przyjaciółko, moja piękna! Chodź!” (2,10), ona też nawołuje: „Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy!” (1,4). I potem: „Kim jest ta, która idzie od stepu, oparta na swoim miłym?” (8,5).
Tak więc tą trudną drogą – drogą ku wolności, ku odnalezieniu tożsamości – łatwiej jest podążać, ufając Temu, kto kocha, opierając się na Jego ramieniu.
Na zdjęciu: Maca (maco szmuro) spożywana podczas paschalnego sederu (źródło: Wikipedia)






























