
Autorka informacji od wielu lat pisze o losach żydowskich rodzin mieszkających przed wojną w Brzesku. Tworzy księgę pamięci z okruchów, które podnosi, łączy, scala. Tak stało się też w przypadku opowieści o Israelu Ber Strauberze, który 16 listopada 1889 roku urodził się w okolicach Buczacza, a zmarł w Poznaniu w 1947 roku! Przeżył pięćdziesiąt osiem lat.
Niewiele wiem o jego młodości – pisze Brzyska. Wiadomo, że gdy ożenił się z Esterą Bruck, zamieszkał z żoną w miejscowości Dolina (obecnie w Ukrainie). Tam urodziły się ich dzieci, Chaim Jakub (Mundek, 3.11.1908) i Lea Marjem (Leonja, 19.02.1912). Kilka lat po urodzeniu córki Estera Strauber przeszła na katolicyzm. Po jej konwersji Israel Ber przeprowadził się do Brzeska razem z dziećmi. Rozwiódł się z żoną i podjął pracę jako urzędnik pocztowy. Ożenił się raz jeszcze. Ślub miał miejsce 8 września 1919 roku, żoną została Etel, z domu Riegelhaupt, wdowa po zamordowanym rok wcześniej Mojżeszu Goldmanie.
Teraz w rodzinie było już pięcioro dzieci – pisze Brzyska – trzy córki Etel i dwoje dzieci Israela Bera. Po czterech latach małżonkom urodziła się córka Rózia. Wszystkie dzieci, pięć dziewczynek i jeden chłopiec, uczęszczały do szkół w Brzesku, młodsze – najpierw do szkoły powszechnej, później do gimnazjum, starsze uczyły się tylko w gimnazjum. Mundek Strauber i Lea Goldman kontynuowali naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
Mundek, już jako młody adwokat, zakochał się w Cyli Krauter, córce brzeskiego drukarza i właściciela księgarni. Jej rodzice nie chcieli zgodzić się na ich ślub, młodzi pobrali się dopiero podczas wojny i zostali zastrzeleni w brzeskim getcie kilka miesięcy później. Natomiast młodsza siostra Mundka, Lea Marjem, wybrała drogę swojej matki, przechrzciła się. Brzyska odkryła, że w arkuszu ocen z VII klasy gimnazjum (rok szkolny 1930/31) była jeszcze zapisana jako „Leonja Strauberówna wyznania mojżeszowego”, a już w kolejnym roku, w klasie maturalnej – jako „Leonja Strauberówna wyznania rzymskokatolickiego”, z dobrymi ocenami z nauki religii. Janina Kaczmarowska (1914–2017), która dobrze znała całą rodzinę, wspominała, że Leonja przeżyła wojnę, ukrywając się na plebanii w Wierzchosławicach, ale niestety, nie udało się znaleźć żadnych szczegółów dotyczących jej losu.
Druga żona Israela, Etel, zmarła w Brzesku na chorobę serca 8 marca 1938 roku. Jej najmłodsze dziecko, córka Rózia, uczyła się wtedy w gimnazjum. W chwili wybuchu wojny miała trzynaście lat, została zamordowana. Nie wiem, w jakich okolicznościach – komentuje Brzyska.
Wdowiec najprawdopodobniej w 1939 roku wyjechał do Poznania. Przeżył Zagładę uratowany przez katoliczkę Gertrudę Drzewiecką, która przechowała go w swoim mieszkaniu przy ulicy Piekary 13b. Przyjmuje się, że to jeden z dwóch udokumentowanych przypadków ocalenia osoby pochodzenia żydowskiego w Poznaniu3. Dwudziestego piątego maja 1946 roku Israel i Gertruda zawarli związek małżeński w Urzędzie Stanu Cywilnego w Poznaniu.
Gertruda przyjęła nazwisko męża, lecz zachowała swoją katolicką tożsamość. Wkrótce, 1 lipca 1947 roku, Israel zmarł i został pochowany w Poznaniu na cmentarzu miejskim w Miłostowie, wybudowanym podczas okupacji przez robotników żydowskich. Zachowało się „Zestawienie wydatków związanych z pogrzebem i chorobą Przewodniczącego P.K.Ż. w Poznaniu bł. pamięci Israela Straubera”. Łączne wydatki opiewały na kwotę 29 740 zł, z czego 5800 zł dotyczyło wydatków na leki (plus 600 zł na pijawki), także na trumnę, wieniec, karetę pogrzebową i nekrologi w lokalnej prasie.
Po jego śmierci – w grudniu 1948 roku – Gertruda zeznawała przed sądem w procesie przeciwko nazistowskiemu oficerowi Jaegerowi4, relacjonując losy poznańskich Żydów pod niemiecką okupacją. Zmarła 19 kwietnia 1982 roku i nie została pochowana obok męża. Być może dlatego, że nie była Żydówką, a miejsce, gdzie był grób Straubera i jeszcze kilka innych żydowskich mogił, stało się „kwaterą żydowską”. Znajdują się na niej między innymi macewy ze zlikwidowanego cmentarza żydowskiego przy ulicy Głogowskiej, masowe mogiły najczęściej anonimowych Żydów, ofiar poznańskich obozów pracy, w tym przeniesione z Cmentarza Górczyńskiego, i kilka powojennych nagrobków.
Po wojnie Israel objął stanowisko przewodniczącego Wojewódzkiego Komitetu Żydowskiego w Poznaniu. Zachował się jego list dotyczący prześladowań poznańskich Żydów w okresie wojny, który sporządził 6 sierpnia 1945 roku5. Pisał go jako przewodniczący Komitetu Żydowskiego, podając jako adres jego siedziby mieszkanie przy ulicy Piekary 13b. Było to w rzeczywistości mieszkanie Drzewieckiej. Na innych zachowanych dokumentach Komitetu mamy już adres przy ulicy Żydowskiej 15–18, gmachu, który do wybuchu wojny był Fundacyjnym Schroniskiem dla Starców i Zniedołężniałych Żydów im. Salomona B. Latza. Warto wiedzieć, że przez kilka miesięcy 1945 roku ulica Żydowska nosiła nazwisko marszałka Georgija Żukowa, który wydał rozkaz ataku na Poznań.
W liście do Wojewódzkiego Urzędu Informacji i Propagandy w Poznaniu Strauber pisał, że w roku 1939 w mieście żyło około 4000 Żydów, ponad połowa z nich była kupcami, pozostali najczęściej rzemieślnikami. Ciekawe są jego wspomnienia z czasu okupacji miasta:
Podczas okupacji okupant sprowadził Żydów obojga płci do ciężkich robót do Poznania. Byli to Żydzi z różnych stron Polski. Praca ich była bardzo ciężka. Robili szosy, przy kanalizacji byli zajęci, kopali rowy względnie schrony budowali. Umieszczeni byli np. w Kobylepolu w wagonach kolejowych niszczonych i tylko mała ilość mogła się pomieścić, więc duża część z nich leżała pod gołym niebem. Wyżywienie było bardzo marne.
Cierpieli głód tak dalece, że zbierali na śmietnisku odpadki od kartofli. To było też zakazane. Jeżeli tylko taki dozorca zauważył, to więzień był bity do krwi. O tym opowiadała nam jedna, która była w tym obozie, ob. Irena Kronenberg, obecnie zamieszkała w Poznaniu, ul. Skarbowa 14 parter prawo, która szczęśliwie przeżyła.Komitet, którym kierował Strauber, był oddziałem Centralnego Komitetu Żydów Polskich założonego w listopadzie 1944 roku w Lublinie, przeniesionego w lutym 1945 roku do Warszawy. Z zachowanych dokumentów wynika, że w czerwcu 1946 roku Okręgowy Komitet Żydowski w Poznaniu był jedną z siedmiu okręgowych jednostek (pozostałe były w Bydgoszczy, Częstochowie, Gdańsku, Olsztynie, Tarnowie i Włocławku). Ale jeszcze w 1945 roku był jednostką wojewódzką. W większych skupiskach żydowskich działały Wojewódzkie Komitety Żydowskie (Białystok, Katowice, Kraków, Lublin, Łódź, Przemyśl, Szczecin, Warszawa i Wrocław).
Do najważniejszych zadań Komitetów, zgodnie ze statutem, należały opieka społeczna, odbudowa życia gospodarczego, produktywizacja ludności żydowskiej, opieka nad dzieckiem, organizacja służby zdrowia, pomoc prawna, opieka nad repatriantami, udzielanie pomocy w emigracji, zaspokajanie potrzeb religijnych i popieranie rozwoju kultury żydowskiej. Od pierwszych dni istnienia Komitetów priorytetowymi stały się poszukiwania swoich najbliższych, czyli odpowiedzi na pytanie, kto z rodziny przeżył Zagładę. Komitet w Poznaniu wypełniał w miarę możliwości nakreślone przed nim cele, zgłaszając informacje do centralnej kartoteki Wydziału Ewidencji i Statystyki CKPŻ. Od przesłanych danych na temat liczby Żydów, którymi się komitet opiekował, zależała skala pomocy. I tak na dzień 1 stycznia 1946 roku w województwie poznańskim zarejestrowano zaledwie dziewiętnastu Żydów, w 1947 roku liczba ta wzrosła do 325 osób6.
Zastanawiające i mało wiarygodne są dane dotyczące zarejestrowanych zaledwie dziewiętnastu Żydów. W raporcie z 14 stycznia 1946 roku, napisanym przez delegata CKŻP kontrolującego Wojewódzki Komitet Żydowski w celu jego reorganizacji, znajdziemy informację o 232 osobach (w tym dwanaściorgu dzieciach). Ta liczba jest kwestionowana przez kontrolera Mieczysława Bessera, piszącego w raporcie, że faktycznie objętych opieką w Poznaniu pozostaje około pięćdziesięciu osób, z których większość wciąż jest na aryjskich papierach i nie zgłasza się do komitetu.
Wróćmy do postaci Straubera, który 30 grudnia 1945 roku został odwołany z funkcji przewodniczącego Komitetu. Zarzucano mu nadużycia natury pieniężnej (nigdy tego nie udowodniono), wynajmowanie mieszkań w budynku Komitetu, wynajmowanie na warsztat stolarski siedziby „małej synagogi”. Komitet od czerwca 1945 do stycznia 1946 roku otrzymał 92 000 zł oraz „skromny przydział rzeczy”. Wszystkie wnioski z tego raportu zmierzały do zamiany szyldu „komitet wojewódzki” na „komitet okręgowy”. Wrócimy do tego tematu w kolejnym numerze czasopisma.
Strauber zmarł 1 lipca 1947 roku. Gdy minęło dwanaście miesięcy, w lokalnej prasie zamieszczono ogłoszenie rodziny o nabożeństwie żałobnym na cmentarzu z okazji pierwszej rocznicy śmierci. Uroczystość na cmentarzu odbyła się w atmosferze sporów i kłótni członków Komitetu i Kongregacji Wyznaniowej. Tego samego dnia przedstawiciele Kongregacji wysłali z Poznania do CKŻP w Warszawie list zatytułowany „Wstyd i hańba”. Jego autorzy piszą o nabożeństwie poprowadzonym przez Aleksandra Winickiego, przewodniczącego Kongregacji, i o Gertrudzie Strauber, która postawiła murowany pomnik z napisem i wyrzeźbioną menorą. Skąd więc ten tytuł listu? Okazało się, że uroczystość na cmentarzu została zlekceważona przez władze Komitetu Żydowskiego, z którego nikt na cmentarz nie przybył. Podpisani pod listem proszą więc o usunięcie delegata Komitetu, którym był H. Klingenfrau, i wyrażają swoje oburzenie. Wśród podpisanych pod listem byli między innymi Aleksander Winicki, Gertruda Strauber i Abram Wollstein.
Przez wiele lat Gertruda żyła z poczuciem krzywdy wyrządzonej Israelowi. Odrzucała oskarżenia. Pamiętała jego troskę, którą otaczał przyjeżdżających do Poznania Żydów poszukujących swoich braci i sióstr, rodziców, wujków, dziadków. Znała jego ranę z powodu utraty dzieci. Dzisiaj, po blisko osiemdziesięciu latach, które minęły od śmierci Straubera, możemy jedynie sobie wyobrażać uczucie, które ich połączyło. Przez lata okupacji walczyli o życie. Ratowany Israel i ratująca Gertruda.
Na zdjęciu: Nagrobek Israela Bera Sttaubera na cmentarzu Miłostowo, Poznań 2021. Grobem opiekuje się Stowarzyszenie Miasteczko Poznań. Na zdjęciu Tadeusz Lisiecki „poprawiający” napisy na nagrobku. Fot. Z. Pakuła
- Nominowana do Nagrody POLIN w 2025 r. Dzięki jej inicjatywie w 2019 r. powstało Stowarzyszenie „Pamięć i Dialog. Wspólna Historia”. Prowadzi stronę internetową Stowarzyszenia i grupę na Facebooku „Brzesko-Briegel. Pamiętamy. We remember”.
- „Brzesko-Briegel. Pamiętamy. We remember”, https://www.facebook.com/groups/281043022231852.
- Drugi udokumentowany przypadek dotyczy dziewczynki Debory Halter, przekazanej polskiej rodzinie Przybyszów przez jej ojca przebywającego w obozie na Junikowie. Jej historię opisał Jan M. Kwiatkowski w artykule Sprawiedliwi ze Słonecznej w „Miasteczku Poznań”, 2025, nr 3–4, s. 180–190.
- August Jaeger (1887–1949) – w czasie II wojny światowej pełnił funkcję zastępcy namiestnika Rzeszy w Kraju Warty (Arthura Greisera) w okupowanym Poznaniu. Był jednym z głównych organizatorów antypolskich i antysemickich represji. Po wojnie aresztowany i osądzony przez polski Najwyższy Trybunał Narodowy. Skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano 17 czerwca 1949 r. w Poznaniu.
- List do Wojewódzkiego Urzędu Informacji i Propagandy, Referat Historyczny, Poznań, ul. Chełmońskiego 22. List był przedrukowany w „Miasteczku Poznań”, 2011, nr 1, s. 10–11. Źródło: Archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego, Zbiór Relacji Żydów Ocalałych z Zagłady, sygn. 301/5397.
- A. M. Rosner, Obraz społeczności ocalałych w Centralnej Kartotece Wydziału Ewidencji i Statystyki CKŻP, Warszawa 2018, s. 197, 256.





































