
Pierwszy ogień a pożegnanie szabatu
Bella Szwarcman-Czarnota
W Księdze Hioba czytamy: „Kres położono ciemności, i do ostatnich jej granic docierają, do kamieni nawet, które w mroku leżą i w cieniu pomroki śmiertelnej” (28, 3).
Wedle legendy Wiekuisty dał Adamowi dwa kamienie – kamień ciemności i kamień pomroki śmiertelnej. Adam potarł te kamienie o siebie, a wówczas po raz pierwszy pojawił się ogień. Na widok ognia Adam powiedział: „Błogosławiony bądź Wiekuisty, królu Wszechświata, który stworzyłeś światło ogni”. Na pamiątkę tego mamy ceremonię hawdali (z hebr. oddzielenie) – oddzielenia szabatu czy dnia świątecznego od dnia powszedniego, a słowa wypowiedziane przez Adama stanowią jedno z błogosławieństw tego rytuału. Światło zapalonej świecy symbolizuje zaś ów pierwszy ogień.
Jak czytamy w talmudycznym traktacie Brachot, a także w midraszu do Księgi Rodzaju, Bóg miał początkowo zamiar stworzyć światło w wigilię szabatu, stało się to jednak po zakończeniu szabatu.
Wywiązała się dyskusja, czy należy uznać, że Bóg poprzez Adama stworzył światło ognia – tego zdania była szkoła Szamaja – czy światła ogni, jak twierdziła szkoła Hillela. Ostatecznie zwyciężył pogląd o różnych rodzajach światła i błogosławieństwo odmawiane jest w liczbie mnogiej.
Światło stworzone przez Adama, ale z Boskiego impulsu, jest także symbolem ludzkiej kreatywności, mającej swe źródło w Wiekuistym. Przejmująca wydaje się także idea o stworzeniu światła z kamienia ciemności i mroku śmierci. To przepaja nadzieją, która trwa i wykracza poza chwilę rozstania z błogostanem wypoczynku szabatowego.
Wedle innej opowieści Adam był niegdyś istotą niebiańską, która przyniosła ogień na ziemię. Gdy zstąpił on na ziemię, na jego paznokciach odbijało się światło, które świeciło jaśniej niż słońce. Stąd miał się jakoby wziąć inny rytuał hawdalowy – wyciągnięcie dłoni zwróconej paznokciami ku światłu świecy, by zobaczyć, jak odbija się w nich płomień.
Jeszcze inni twierdzą, że Adam przekazał ogień poprzez cztery wiatry na wszystkie cztery strony świata.
Poza błogosławieństwem nad ogniem podczas hawdali odmawia się tradycyjne dla wszystkich świąt błogosławieństwo nad winem i nad wonnymi ziołami (besamim), symbolizującymi słodycz szabatu, a także najważniejszy element błogosławieństwa, który mówi o oddzieleniu tego, co święte, od tego, co świeckie, światła od ciemności, ludu Izraela od innych ludów i wreszcie – dni świątecznych od powszednich.
Wielki myśliciel trzynastowieczny Rambam (Majmonides) w swoim kodeksie Miszne Tora wyjaśniał, że właśnie podczas hawdali należy odmówić błogosławieństwo nad wonnymi ziołami (w naszych warunkach najczęściej są to laski cynamonu i goździki), gdyż dusza nasza czuje się samotnie, jest jakby opuszczona z powodu odejścia szabatu. Wonne zioła mają umilić rozstanie z tym świętym czasem błogości i wypoczynku.
Na zakończenie odśpiewuje się wezwanie kierowane do proroka Eliasza, aby przybył jak najrychlej, zwiastując nadejście czasu zbawienia i pokoju w erze mesjańskiej, co jest niejako przypisane do jego roli. Ma ich wiele od czasów biblijnych, a w przypowieściach chasydzkich najczęściej pojawia się jako poczciwy starzec, który wspomaga biednych, wspiera nieszczęśliwych, obdarzając troską panny na wydaniu i dzieci. Jeśli wierzyć wielkiemu poecie Maniemu Lejbowi, autorowi wiersza Eliasz w bejt midraszu, udziela pomocy dziewczynie rodzącej nieślubne dziecko. W jednym ze swoich poematów opowiada też o tym, jak prorok Eliasz ocalił Wilno od śniegu.
W społecznościach reformowanych osobno składa się hołd prorokini Miriam, siostrze Mojżesza i Aarona, sławiąc ją za to, że towarzyszyła ludowi Izraela na pustyni, jej też wędrujący zawdzięczali wodę ze źródła, która nie tylko gasiła pragnienie, lecz koiła i leczyła rany.
Zazwyczaj ceremonia hawdali odbywa się uroczyście, gdy w wieczór sobotni ukażą się trzy gwiazdy na niebie. Zapala się wówczas charakterystyczną świecę splecioną w warkocz, którą po wypowiedzeniu błogosławieństw gasi się w kielichu wina. Dlaczego? Żeby pokazać, że paliła się ona wyłącznie w celu uświetnienia ceremonii, a nie w celach utylitarnych.
Co ciekawe, jeśli nie ma po temu warunków, rozstać się z szabatem możemy do wtorku, w myśl zasady, że wolno poszerzać granice szabatu, nigdy skracać.
Jak ważny to jest rytuał, można wywnioskować choćby z talmudycznego traktatu Pesachim 113a, w którym czytamy: „Rabi Jochanan powiedział: »Trzech ludzi zasługuje na olam haba (przyszły żywot): ten, kto mieszka w Ziemi Izraela, ten, kto wychowuje swoich synów do studiowania Tory i ten, kto odmawia hawdalę nad winem, na zakończenie szabatu«”.
Wedle legendy Wiekuisty dał Adamowi dwa kamienie – kamień ciemności i kamień pomroki śmiertelnej. Adam potarł te kamienie o siebie, a wówczas po raz pierwszy pojawił się ogień. Na widok ognia Adam powiedział: „Błogosławiony bądź Wiekuisty, królu Wszechświata, który stworzyłeś światło ogni”. Na pamiątkę tego mamy ceremonię hawdali (z hebr. oddzielenie) – oddzielenia szabatu czy dnia świątecznego od dnia powszedniego, a słowa wypowiedziane przez Adama stanowią jedno z błogosławieństw tego rytuału. Światło zapalonej świecy symbolizuje zaś ów pierwszy ogień.
Jak czytamy w talmudycznym traktacie Brachot, a także w midraszu do Księgi Rodzaju, Bóg miał początkowo zamiar stworzyć światło w wigilię szabatu, stało się to jednak po zakończeniu szabatu.
Wywiązała się dyskusja, czy należy uznać, że Bóg poprzez Adama stworzył światło ognia – tego zdania była szkoła Szamaja – czy światła ogni, jak twierdziła szkoła Hillela. Ostatecznie zwyciężył pogląd o różnych rodzajach światła i błogosławieństwo odmawiane jest w liczbie mnogiej.
Światło stworzone przez Adama, ale z Boskiego impulsu, jest także symbolem ludzkiej kreatywności, mającej swe źródło w Wiekuistym. Przejmująca wydaje się także idea o stworzeniu światła z kamienia ciemności i mroku śmierci. To przepaja nadzieją, która trwa i wykracza poza chwilę rozstania z błogostanem wypoczynku szabatowego.
Wedle innej opowieści Adam był niegdyś istotą niebiańską, która przyniosła ogień na ziemię. Gdy zstąpił on na ziemię, na jego paznokciach odbijało się światło, które świeciło jaśniej niż słońce. Stąd miał się jakoby wziąć inny rytuał hawdalowy – wyciągnięcie dłoni zwróconej paznokciami ku światłu świecy, by zobaczyć, jak odbija się w nich płomień.
Jeszcze inni twierdzą, że Adam przekazał ogień poprzez cztery wiatry na wszystkie cztery strony świata.
Poza błogosławieństwem nad ogniem podczas hawdali odmawia się tradycyjne dla wszystkich świąt błogosławieństwo nad winem i nad wonnymi ziołami (besamim), symbolizującymi słodycz szabatu, a także najważniejszy element błogosławieństwa, który mówi o oddzieleniu tego, co święte, od tego, co świeckie, światła od ciemności, ludu Izraela od innych ludów i wreszcie – dni świątecznych od powszednich.
Wielki myśliciel trzynastowieczny Rambam (Majmonides) w swoim kodeksie Miszne Tora wyjaśniał, że właśnie podczas hawdali należy odmówić błogosławieństwo nad wonnymi ziołami (w naszych warunkach najczęściej są to laski cynamonu i goździki), gdyż dusza nasza czuje się samotnie, jest jakby opuszczona z powodu odejścia szabatu. Wonne zioła mają umilić rozstanie z tym świętym czasem błogości i wypoczynku.
Na zakończenie odśpiewuje się wezwanie kierowane do proroka Eliasza, aby przybył jak najrychlej, zwiastując nadejście czasu zbawienia i pokoju w erze mesjańskiej, co jest niejako przypisane do jego roli. Ma ich wiele od czasów biblijnych, a w przypowieściach chasydzkich najczęściej pojawia się jako poczciwy starzec, który wspomaga biednych, wspiera nieszczęśliwych, obdarzając troską panny na wydaniu i dzieci. Jeśli wierzyć wielkiemu poecie Maniemu Lejbowi, autorowi wiersza Eliasz w bejt midraszu, udziela pomocy dziewczynie rodzącej nieślubne dziecko. W jednym ze swoich poematów opowiada też o tym, jak prorok Eliasz ocalił Wilno od śniegu.
W społecznościach reformowanych osobno składa się hołd prorokini Miriam, siostrze Mojżesza i Aarona, sławiąc ją za to, że towarzyszyła ludowi Izraela na pustyni, jej też wędrujący zawdzięczali wodę ze źródła, która nie tylko gasiła pragnienie, lecz koiła i leczyła rany.
Zazwyczaj ceremonia hawdali odbywa się uroczyście, gdy w wieczór sobotni ukażą się trzy gwiazdy na niebie. Zapala się wówczas charakterystyczną świecę splecioną w warkocz, którą po wypowiedzeniu błogosławieństw gasi się w kielichu wina. Dlaczego? Żeby pokazać, że paliła się ona wyłącznie w celu uświetnienia ceremonii, a nie w celach utylitarnych.
Co ciekawe, jeśli nie ma po temu warunków, rozstać się z szabatem możemy do wtorku, w myśl zasady, że wolno poszerzać granice szabatu, nigdy skracać.
Jak ważny to jest rytuał, można wywnioskować choćby z talmudycznego traktatu Pesachim 113a, w którym czytamy: „Rabi Jochanan powiedział: »Trzech ludzi zasługuje na olam haba (przyszły żywot): ten, kto mieszka w Ziemi Izraela, ten, kto wychowuje swoich synów do studiowania Tory i ten, kto odmawia hawdalę nad winem, na zakończenie szabatu«”.


































